Na początku były tylko kawałki tkaniny, wstążki i koronki, które pamiętały inne okazje.

Potem przyszli ludzie. Każdy ze swoim tempem i pomysłem. Ktoś od razu wiedział, co zrobi. Ktoś najpierw patrzył, dotykał, układał wszystko w głowie.

I wtedy wszystko zaczęło nabierać sensu…

Materiały zaczęły zmieniać znaczenie. Z niepotrzebnych w ważne. Z przypadkowych w przemyślane. Patchworkowe pisanki powstawały powoli, trochę intuicyjnie, trochę na wyczucie. 

Obok dzieci tworzyły swoje świąteczne dekoracje - każde inne, każde w swoim rodzaju. 

Między stołami krążyły rozmowy, śmiech i takie momenty ciszy, kiedy wszyscy byli zanurzeni w swoich małych światach... I chyba właśnie to było najcenniejsze. Nie efekt końcowy, tylko chwila, w której ręce pracują, głowa odpoczywa, a rzeczy dostają drugie życie.

Dziękujemy, że byliście częścią tej historii.

Prowadzenie warsztatów: Kasia Pingot i Ewa Łozińska